Mówią, że najpiękniejsza dolinka na świecie to Dolina Kobylańska. Dla wielu wspinaczy to wręcz miejsce kultowe – tu zaczynali najlepsi, tu przeżywali swoje pierwsze sukcesy i porażki, tu rodziła się ich miłość do wspinania na Jurze lub do wspinania w ogóle. Nic więc dziwnego, że to miejsce ma dla środowiska wspinaczkowego status niemal święty.
A jednak – mimo że wszyscy ją kochają, ja długo nie potrafiłam.
Moja historia z Doliną Kobylańską
Miałam kilka podejść do wspinania w Kobylanach. Każde kończyło się podobnie – wyślizgane chwyty, tłumy i frustracja. Z całej doliny najbardziej polubiłam Skalny Mur i Mnicha. W Dolinie Kobylańskiej najbardziej zniechęcał mnie wszechobecny wyślizg – gorszy widziałam tylko na Problemówce na Zakrzówku.
Mimo wszystko wciąż wracałam. Bo Dolina Kobylańska ma coś w sobie: te widoki, ten klimat, to poczucie, że spacerujesz po historii polskiego wspinania.
W tym roku postanowiłam spróbować jeszcze raz. Z nowym przewodnikiem Rettingera w ręku natknęłam się na nazwę, której wcześniej nie kojarzyłam: Dwoista Turnia.
Odsłuchaj wpis – głosem Hanna AI
Dlaczego akurat Dwoista Turnia?
Był to dla mnie trudny moment. Po problemach zdrowotnych i długiej przerwie forma wspinaczkowa była praktycznie zerowa. Szukałam skały, gdzie można się rozruszać, powspinać z liną po łatwych drogach i po prostu znów poczuć radość ze wspinania.
Dwoista Turnia okazała się idealna. Dzięki ogromnej pracy Krzysztofa Barana i „Rozwalistej Drużyny” skała została całkowicie odkrzaczona, oczyszczona i wyposażona w nowiutką asekurację stałą. W przewodniku zobaczyłam coś, co od razu mnie ujęło: siatkę dróg o trudnościach od IV do V+, czyli raj dla początkujących wspinaczy. To było idealne miejsce na wspinaczkową wycieczkę!

Krótka historia Dwoistej Turni
Choć o niej mało się mówi, Dwoista Turnia ma długą historię wspinaczkową. Pierwsze przejścia notowano już w latach 70., a jedna z dróg: Kant Malczyka (ok. VI.1+ – oznaczona jako projekt) wiąże się z legendarnym Ryszardem „Rico” Malczykiem.
Po latach zapomnienia skała dostała drugie życie: dziś można się tu wspinać bezpiecznie i komfortowo.
Dwoista Turnia: sektory i drogi wspinaczkowe
Sektor północny
- całkowicie w cieniu: idealny na letnie wspinanie na Jurze
- drogi o trudnościach IV-V
- krótki i wygodny dostęp od dna doliny
- niewiele miejsca pod skałą, ale przyjemny mikroklimat
Wspinanie tutaj przypomina nieco Mur Skwirczyńskiego w Dolinie Będkowskiej: ciągowe drogi, dobre odciągi i różnorodne chwyty. Oczywiście nie są to przepiękne i wymagające szóstki jak na Murze Skwirczyńskiego, bo są to raczej bardziej połogie czwórki. Polecam Wam tutaj szczególnie drogę „W cieniu” IV+: techniczną, zróżnicowaną i bardzo satysfakcjonującą, zwłaszcza dla początkujących.
Sektor zachodni
- nasłoneczniony po godz. 13:00
- drogi V-VI.5 – sporo piątek i szóstek
- ciekawe formacje, przewieszki i rysy
Nie wspinałam się tu jeszcze, ale inni wspinacze, z którymi rozmawiałam, chwalili różnorodność i ilość dróg. To świetne miejsce na trening i wspinanie rekreacyjne.

Plusy Dwoistej Turni
- łatwy dojazd i krótki dostęp od parkingu w Kobylanach
- mnóstwo łatwych dróg: idealne wspinanie dla początkujących i kursantów
- dobre ringi, solidna asekuracja
- trytytki pomagają się nie pogubić
- brak wyślizgu
- urozmaicone formacje i chwyty
- możliwość wspinania w cieniu lub słońcu
Minusy Dwoistej Turni
- kruszyzna, zwłaszcza przy stanowiskach
- mało miejsca pod skałą na np. piknik
- obowiązkowy kask
- nie jest to miejsce dla małych dzieci (chyba, że bawią się na łące, znacznie dalej od skały)
Co jeszcze w okolicy?
Jeśli Dwoista Turnia nie przypadnie Wam do gustu, tuż obok znajdziecie Troistą Turnię i Kopę Barana – również świetne miejsca na łatwe wspinanie z liną, także z dziećmi. A nieco dalej jest legendarna Rozwalista, idealna na długie pasaże po łatwym (zwłaszcza teraz, gdy podobno nie ma już na niej kolosalnej kruszyzny).
A jeżeli szukasz innych fajnych rejonów dla początkujących, to zobacz moje zestawienie:🤠12 jurajskich rejonów z łatwymi drogami bez wyślizgu
Podsumowanie
Dwoista Turnia to skała, która dostała drugą szansę i wykorzystała ją w pełni. Choć nie jest perfekcyjna, ma klimat, potencjał i duszę. Dla mnie to jedno z ciekawszych miejsc na spokojne wspinanie na Jurze, zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz swoją przygodę z liną.
Inne wpisy
W sumie ten wpis powinnam była przygotować na początku roku i ładnie się wszystkim pochwalić, że „oto mój wspaniały plan postanowień na Nowy Rok”. Tak by było w idealnym świecie, ale moim zdaniem życie nie dzieli się na Stary i Nowy Rok. Przecież …
Kapitan Garliczka to kameralna miejscówka wspinaczkowa położona we wsi Garliczka niedaleko Krakowa. Z okolicy dzielnic krakowskich takich jak Prądnik, Grzegórzki czy też Czyżyny da się tam dojechać w ok. 20-25 min (aczkolwiek wszystko zależy od stanu korka …




